on
29 lipca 2020

„Dolina Rospudy uratowana” – takie nagłówki królowały w gazetach i na portalach w 2008r., gdy Trybunał Sprawiedliwości UE zakazał budowy obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy właśnie. Wcześniej aktywiści przykuwali się tam do drzew i blokowali maszyny. Dziś sprawdzę, czy było warto (przy okazji inaugurując kategorię “Wzdłuż rzek”, którą zamierzam wkrótce rozwinąć).

Trasa średnio trudna, 50% asfalt, 40% szutr, 10% drogi leśne i polne. 90 km, 460m przewyższeń, a więc całkiem sporo. Oznakowanie słabe, punktów gastronomicznych brak, sklepy z rzadka.

Ruszam z miejsca rekreacji w Bakałarzewie, „wiosce zapomnianych wojów”. Bakałarzewo leży na Baśniowym Szlaku Suwalszczyzny. Można tu pobawić się w tematyczne questy na temat Jaćwingów, pokonać tor przeszkód czy poćwiczyć na siłowni (zainteresowani tematem mogą znaleźć więcej informacji tu: https://www.polskieszlaki.pl/wioska-zapomnianych-wojow-w-bakalarzewie.htm.

Ja ruszam wzdłuż niewielkiego rynku, ul. Filipowską, na północny wschód. Plan jest taki, by poruszać się jak najbliżej Rospudy, za chwilę więc odbijam w lewo. Teoretycznie prowadzi tu szlak rowerowy, ale równie zapomniany jak wojowie w Bakałarzewie: znaki są całkowicie wyblakłe, nie widać ani napisów, ani strzałek, ani nawet koloru szlaku. Po lewej dolina Rospudy.

Po drodze całkiem przyjemne widoczki, na przykład w okolicy jez. Siekierewo. Sporo domków letniskowych, mniej lub bardziej udanych.

Po lewej mijam jez. Głębokie, a w okolicach miejscowości Matłak już po raz drugi (i z pewnością nie ostatni) przecinam Rospudę.

Teraz trzeba się wdrapać na konkretną górę, ale widok na jez. Garbaś z pewnością to wynagradza.

Niedaleko północnego krańca jez. Garbaś odbijam w prawo na Szafranki, kolejny raz przecinam Rospudę i kieruję się w lewo. Po lewej jez. Długie Filipowskie. Cały czas prosto, do Filipowa. Obok Bakałarzewa, było to jedno z pierwszych miast w obecnym powiecie suwalskim. Gdy Suwałk nie było nawet w planach, w Filipowie działało już np. pierwsze gimnazjum, zatwierdzone przez Stefana Batorego w 1585r. Istniał tu też zbór ariański, a na początku XX w. powstała parafia mariawicka. Obecnie Filipów jest wsią, siedzibą gminy.

Jadę w lewo w drogę nr 652, przecinam Rospudę po raz kolejny, a przy rynku w prawo w ul. Wólczańską. Filipów szybko się kończy, a przyjemna asfaltowa droga doprowadza mnie wkrótce do Wólki. Po prawej jez. Rospuda, największe na dzisiejszej trasie.

Za Wólką asfalt skręca na zachód, ale ja jadę dalej prosto, polną drogą pomiędzy jez. Rospuda i Wysokim. Jest trudno, bo trzeba wjechać na wysoką morenę, ale widoki fantastyczne. Jak dla mnie – najpiękniejszy odcinek trasy.

Za jez. Wysokim wracam na asfalt i dojeżdżam do wsi Supienie.

Za zachodnim krańcem jez. Rospuda droga skręca ostro w prawo i spada w dół, po czym pnie się z powrotem w górę do wsi Czarne. Tam skręcam w prawo w drogę szutrową, którą docieram do wsi Huta. Koło remizy w prawo i znowu ostro w dół do… Rospudy (tym razem to wyjątkowo nie rzeka, tylko wieś).

Tam skręcam w prawo i nowym asfaltem znowu w dół, na przesmyk między jeziorami Rospuda i Kamienne.

Wracam do Wólki, a następnie asfaltem prosto do Filipowa.

Pora na ciepły posiłek (hot-dog na Orlenie; niestety jedyna restauracja dawno zamknięta i mimo zachęcających banerów nikt nie chce jakoś jej kupić i otworzyć na nowo).

Po czym ruszam z rynku dalej prosto, na południe, ul. Garbaską. Mijam cmentarz, na którym spoczywają moi przodkowie, po czym docieram do jez. Garbaś. Tu skręcam w prawo i okrążam jezioro tym razem od zachodu. Po drodze sielskie widoczki.

Tak docieram z powrotem do Bakałarzewa, ale na jego rogatkach natrafiam na tablicę zachęcającą do zwiedzania bunkrów. Chodzi o niemieckie schrony należące do zespołu umocnień biegnących wzdłuż dawnej granicy z Prusami. Niestety, muzeum było nieczynne i mogłem je obejrzeć tylko z zewnątrz. Więcej: https://www.poland.us/strona,15,11846,0,skansen-fortyfikacji-ii-wojny-swiatowej-w-bakalarzewie.html

W Bakałarzewie wracam do mojego punktu startu nad jez. Sumowo, i po krótkim popasie ruszam dalej na południe. Droga prowadzi początkowo wzdłuż jez. Sumowo, a następnie skręca na południowy-zachód. Teoretycznie biegnie tam niebieski szlak pieszy, ale kończy się on na… zamkniętej bramie gospodarstwa. Które jednak udało mi się ominąć polem.

Dalej dojeżdżam do jez. Krasiwek, po czym w Karasiewie najpierw w lewo, a zaraz potem w prawo. Kilkaset metrów dalej, na skraju lasu w lewo, po czym docieram do malowniczego rynnowgo jez. Bolesty i jadę cały czas wzdłuż niego – najpierw przez las, a potem wśród pól.

Tak docieram do Raczek, jadę dalej prosto, przecinam słynną obwodnicę Augustowa, i docieram do Dowspudy.

Znajdują się tam ruiny neogotyckiego pałacu wybudowanego w latach 1820-1827 przez Ludwika Michała Paca, generała wojsk polskich i napoleońskich. Ten niezwykle wystawny i kosztowny pałac przeszedł do historii w postaci powiedzonka „Wart Pac pałaca”. Do dziś zachowały się jednak tylko ruiny portyku i jedna wieża, a także pozostałości parku. W 2016r. teren pałacu został sprzedany osobie prywatnej, która zamierza go odbudować.

Funduję sobie pyszną kawę w Kordegardzie i wracam – najpierw do Raczek,

a następnie asfaltem do Małych Raczek, gdzie skręcam w prawo i ponownie przecinam Rospudę (znajduje się tu stanica wodna, gdzie kajakarze mogą rozbić namiot i przenocować).

We wsi Chodźki skręcam w lewo i cały czas prosto asfaltem przez pola aż do Wólki (ale nie tej Wólki co już w niej byłem). Tam skręcam w lewo w stronę lasu i Podrabaliny, po czym dalej w kierunku jez. Okrągłego. Tam na mapie droga przecina niewielki strumyczek, tymczasem w realu okazuje się to całkiem szeroka rzeka, prawie akwen wodny, a mostu brak… Chcąc nie chcąc (i licząc na to, że będzie płytko) próbuję to przejechać, ale szybko się okazuje, że nie ma na to szans. Biorę więc rower na ramię i idę… Najpierw wody jest po kolana, potem po pas, potem jeszcze więcej. Całe szczęście jest ciepło, a do końca trasy nie tak daleko.

Mijam samotne gospodarstwo i przez Kotowinę docieram ponownie do Rospudy (zaraz za mostem warto odbić w prawo do rezerwatu Ruda, chroniącego torfowisko z rzadkimi roślinami, takimi jak wielosił błękitny, pełnik europejski, storczyki). Ciekawe czy ochronie podlegają także komary, bo jest ich tam zatrzęsienie – zatem wycofuję się szybko. Po czym cały czas prosto asfaltem, przez Czerwonkę do Bakałarzewa i punktu startu.

Dolina Rospudy jest niewątpliwie piękna i warto ją chronić. Ale ta obwodnica też niczego sobie, i z pewnością jest bardzo potrzebna.

Trasa w Google: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=1OH3gYiud5UCsGyxPSNOof_KBCrdUxwN9&usp=sharing

TAGS
RELATED POSTS

LEAVE A COMMENT

KRZYSZTOF
Mazury

Urodziłem się na Mazurach, nauczyłem jeździć rowerem w wieku lat 3, a jednym z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa była fascynacja prędkością po odpięciu dodatkowych kółeczek i… rozbite kolano wkrótce potem. W czasach, gdy o kaskach (nie mówiąc o GPS-ach i spodenkach rowerowych) nikt nawet jeszcze nie myślał, poznawałem bliższe i dalsze okolice na rowerze. Dzisiaj do tego wróciłem. Fascynuje mnie zwłaszcza odkrywanie lokalnych tajemnic, jeżdżenie tam gdzie nikt nie jeździ, eksploracja tras łączących ciekawe miejsca z odrobiną wyzwania sportowego. Teraz dzielę się tymi odkryciami z Wami. Mam nadzieję, że zainspiruję Was do odkrycia z siodełka innych Mazur – dzikich, trochę bezludnych i całkiem górskich. Takich Mazur od d… strony.

Najnowsze komentarze