on
9 listopada 2020

Wycieczka z Ełku dookoła jeziora Selmęt Wielki i nie tylko. Miała być krótka (startowałem o godz. 17), a wyszło 70km.

Raczej płasko, sporo asfaltu, ale też trochę bezdroży.

Ruszam z parkingu nad jeziorem w Szeligach, północnym brzegiem jeziora. Trzymam się jeziora jak długo się da, ale wkrótce droga się kończy, dalej teren prywatny. Odbijam w las; niestety tam droga również wkrótce zanika. Muszę wrócić do Buczków i odbić na północ.

Kolejne próby przebicia się w stronę jeziora niestety również kończą się odwrotem i w końcu rad-nierad ląduję na krajowej „16”. Na szczęście to tylko kilka kilometrów; w Sędkach za mostem na Ledze jadę w prawo. Tu jest już znacznie przyjemniej; też asfalt, ale mało uczęszczany. Sporo się tu buduje; trochę agroturystyki, domków.

Bardzo malowniczo aż do wsi Małosieje, gdzie jezioro się kończy, a ja po kolejnym przekroczeniu Legi jadę wzdłuż niej aż do Sypitek. Nieco wcześniej przecinam tory ełckiej wąskotorówki (można się nią wybrać na wycieczkę z Ełku właśnie do Sypitek).

W Sypitkach odbijam w prawo, a następnie w lewo, i dalej wzdłuż Legi do wsi Kucze, Stacze (tu znowu przecinam Legę) i Romoty nad jez. Białym. Teraz objeżdżam jez. Białe dookoła – najpierw od północy. Po drodze można wdrapać się na fajną wieżę widokową nad jeziorem, obok kąpieliska, które – jak się okazuje – kąpieliskiem wcale nie jest.

Bardzo malownicza droga – najpierw wieś Jędrzejki, gdzie odbijam w prawo, i przesmykiem między jeziorami Białe i Stackie wracam do Romotów. Tam w prawo, po czym zaraz znowu w lewo do Romanowa.

We wsi w lewo, i wzdłuż nieczynnego fragmentu wąskotorówki jadę na zachód. Na skraju lasu odbijam w leśną drogę w lewo, którą docieram do wsi Czyńcze, a następnie Kucze, po czym wracam do Sypitek (przecinając Legę po raz już nie wiem który). Nad rzeką jakby mgiełka, która po bliższej obserwacji okazuje się być niezliczonymi rojami świeżo wylęgniętych komarów.

Młyn w Sypitkach

W Sypitkach w prawo, po czym zaraz w lewo – i tak trafiam do Lasek Małych, gdzie odbijam w prawo i malowniczą drogą przez Brodowo docieram do wsi Giże. Po prawej stronie znowu widać jezioro Selmęt Wielki. Coraz więcej wypasionych willi i samochodów – znak że Ełk coraz bliżej.

Ale póki co, są jeszcze wsie takie jak Koziki, z brukiem, starymi domami i tradycyjnymi gospodarstwami, czy Sordachy malowniczo położone na „wcięciu” w jezioro. Dalej teren się podnosi i jest naprawdę ładnie.

Jeszcze tylko Mrozy Wielkie. Tutaj na polach działa jakiś zwariowany artysta i pakuje trawę na fioletowo. Niebo zresztą też.

W lesie ostro w prawo w stronę Szeligów. Powrót do cywilizacji i koniec wycieczki.

TAGS
RELATED POSTS

LEAVE A COMMENT

KRZYSZTOF
Mazury

Urodziłem się na Mazurach, nauczyłem jeździć rowerem w wieku lat 3, a jednym z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa była fascynacja prędkością po odpięciu dodatkowych kółeczek i… rozbite kolano wkrótce potem. W czasach, gdy o kaskach (nie mówiąc o GPS-ach i spodenkach rowerowych) nikt nawet jeszcze nie myślał, poznawałem bliższe i dalsze okolice na rowerze. Dzisiaj do tego wróciłem. Fascynuje mnie zwłaszcza odkrywanie lokalnych tajemnic, jeżdżenie tam gdzie nikt nie jeździ, eksploracja tras łączących ciekawe miejsca z odrobiną wyzwania sportowego. Teraz dzielę się tymi odkryciami z Wami. Mam nadzieję, że zainspiruję Was do odkrycia z siodełka innych Mazur – dzikich, trochę bezludnych i całkiem górskich. Takich Mazur od d… strony.

Najnowsze komentarze